2 lata później…

Choć osobiście nigdy się już tego nie spodziewałam, nadszedł ten dzień, ta godzina, ten moment, kiedy dwa transporty bala litego, sezonowanego blisko 3 lata zjechały na naszą działkę…Pominę tutaj już wątek rozgoryczenia spowodowany kolejnym, tygodniowym opóźnieniem ekipy składającej ten nasz drewniany przybytek, bo przy dziewięciu miesiącach opóźnienia tydzień w jedną czy w drugą stronę naprawdę nie robi różnicy, bardziej istotne jest bowiem to, że wraz z chłopami, Góralami z krwi i kości, co Paweł co drugiego słowa nie rozumie jak do niego mówią, przyjechała do Wielkopolski zima w ten dzień. Jak Michalina ma 3 lata, tak śnieg widziała ze dwa razy i to jeszcze ledwo dwa płatki, a tu proszę przywlekli ze sobą śnieżyce i mrozy, co nie ustępują po dziś dzień.

*

Ze sprawek czysto technicznych, które będą pod każdym postem, z Nowego Targu przyjechały do nas dwa transporty drewna, jak wcześniej wspominałam, sezonowany 3 lata świerk, co leżał w przeciągu i czekał na nas najwyraźniej. Zamówiliśmy 100 kubików tego drewna, co jest ilością gigantyczną jak na dom z bala, jest to mniej więcej 50 kilkunastometrowych, stupięćdziesięcioletnich po prostu takich świerków. Pomimo, iż wzięliśmy spory zapas drewna na tarasy, szopę i jakieś inne jeszcze rękodzieła w ilości 20 kubików, z rozmachem, a co, granica błędu Wykonawcy okazała się tak duża, że zmuszeni byliśmy dosłownie, zabrać jeszcze 6…Bez komentarza, przecież nie dosztukujemy sobie kawałka brzozy, czy czegoś innego…

*

Ruszamy, tak czy siak, trzy lata po zakupie działki, dwa lata po zalaniu fundamentów – zainteresowanych dlaczego tak długo nam zeszło z budową, która miała trwać zaledwie kilka miesięcy odsyłam do archiwum, można poczytać jak nam się podwinęła noga.

Posts created 48

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top